Henryk BONK

Witam serdecznie wszystkich odwiedzających tę stronę.
W zakładce “Archiwum 2006-2013” znajdziecie niektóre informacje, zdjęcia i filmy pochodzące z tego okresu mojej działalności. Później nastał czas facebooka i nie aktualizowałem strony.

Do tego doszły zmiany techniczne i informatyczne. Nie jestem specjalistą od informatyki, więc proszę fachowców o łagodne traktowanie mojego opisu tej sytuacji. W każdym razie moja strona “zniknęła” na jakiś czas i tak ten etap właściwie zatrzymał się na 2013 roku.

Moje konto na fb www.fb.com/HenrykBonk zostało zablokowane w maju 2020 r. w okresie kampanii wyborczej na prezydenta RP. Tak dziwnie się złożyło, że znajomej osobie wierzącej, w dodatku z wykształceniem teologicznym, przedstawiałem argumenty dlaczego nie wolno jej agitować za jednym z kandydatów. Kandydat zdecydowanie zaprzeczał wartościom chrześcijańskim. Po włączeniu się w dyskusję asystenta Jerzego Buzka i krótkiej wymianie zdań, moje konto zostało zablokowane. No, taki przypadek. Konsekwencje są też takie, że moje materiały z lat 2013-2020 zniknęły.
Trochę informacji o mnie i o moich zainteresowaniach można znaleźć w filmach opublikowanych pod adresem www.youtube.com/HenrykBonk

Po prostu: Ja.

Fundament.
Jestem chrześcijaninem.

http://archiwum.henrykbonk.pl/images/stories/o_mnie.jpg    Całe swoje dorosłe życie działam w oparciu o chrześcijańskie wartości. Taką postawę w życiu publicznym realizuję i staram się ją upowszechniać.
Dlaczego? Bo jestem chrześcijaninem.

 Po prostu ja.
     Mieszkam stale na Śląsku, gdzie się urodziłem. Jestem absolwentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego. Wcześniej był jednak bardzo istotny w moim życiu etap studiów filozoficzno-teologicznych w Krakowie.
     Zanim ukończyłem studia prawnicze pracowałem jako robotnik w warsztacie elektrycznym, a następnie w biurze jednej z kopalń. Próbowałem też swoich sił jako prywatny przedsiębiorca, ale nie znalazłem w tym swojej życiowej pasji. Na swojej zawodowej drodze przeszedłem pracę dyrektora w biurze poselskim, kierownika w jednej z bytomskich spółdzielni mieszkaniowych oraz pracownika samorządowego różnych jednostek i szczebli. Tworzyłem jedną z takich jednostek. Uczestniczyłem w przygotowaniu planów rozwoju sieci drogowej w Województwie Śląskim, transportu szynowego, rozwoju Międzynarodowego Portu Lotniczego “Katowice” w Pyrzowicach. Koordynowałem pozyskiwanie środków na remonty i inwestycje z różnych funduszy, w tym z funduszy europejskich.
Byłem też członkiem rad nadzorczych w spółkach samorządowych.
Brałem udział w pracach Zarządu Stowarzyszenia Gmin, Powiatów i Województw “Droga S11”. To droga ekspresowa, która ma połączyć Zachodniopomorskie, Wielkopolskę, Opolskie i Śląsk.
     Jako ekspert NSZZ “Solidarność” Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej opiniowałem projekt nowej ustawy o pracownikach samorządowych i reprezentowałem w tej sprawie “Solidarność” w pracach sejmowej komisji.
     Od 1990 roku, tj. od reformy administracji publicznej i powstania samorządu terytorialnego byłem przez ponad 20 lat radnym Rady Miejskiej w Bytomiu.
Byłem też założycielem i członkiem stowarzyszeń działających na rzecz społeczności lokalnej, w obszarze kultury i wspomagających przedsiębiorczość.
Mam zaufanie do swojej wiedzy i doświadczenia.
Myślę, że potrafię ocenić jakość i wartość pracy, którą wykonują władze oraz pracownicy na różnych szczeblach samorządu i władz centralnych. Chyba dość trafnie umiem też ocenić jakie działania władz skutecznie poprawiają sytuację mieszkańców i ich warunki życia, a które są tylko pozorne lub wręcz szkodliwe.

Jan Paweł II
      Od 2012 do 2014 roku byłem Zastępcą Prezydenta Bytomia. Powołano mnie 16 października. To taka moja mała osobista symbolika. Jan Paweł II został wybrany na Stolicę Piotrową także 16 października. Dla mnie ma to jakieś szczególne znaczenie. Przede wszystkim w sensie zobowiązania do wierności wartościom, które były i są dla nas wspólne. Są jednak jeszcze inne okoliczności. Od września 1978 roku, a więc miesiąc przed wyborem Jana Pawła II, mieszkałem i studiowałem w Krakowie. Wieczór 16 października 1978 roku był tam oczywiście dniem wyjątkowym. Jedynym takim w całej naszej historii i nie tylko naszej. Polak, krakowski kardynał został papieżem. Pierwszym słowiańskim papieżem i po czterystu latach pierwszym nie Włochem na Stolicy Piotrowej. Na Wawelu uderzył “Zygmunt” i z wszystkich stron w kierunku centrum płynęła rzeka ludzi …….
I jeszcze kolejne obrazy. Pierwsza wizyta JPII w Polsce w 1979 roku i pierwsza wizyta Papieża Polaka w Krakowie. Znalazłem się w służbie porządkowej na lądowisku dla papieskiego helikoptera na krakowskich Błoniach. Po wylądowaniu papieża mogłem do Niego podejść, uklęknąć i ucałować jego pierścień biskupi ….
Po  trzydziestu latach klęczałem przy Jego grobie w podziemiach watykańskich i dotykałem chłodnej płyty nagrobnej ….
On był i jest niezwykle ważny w moim życiu. Jest obecny.
To nie tylko dygresja. To mocny element fundamentu, na którym starałem się i staram budować.

Fundament.
     Całe swoje dorosłe życie działam w oparciu o chrześcijańskie wartości. Choć właściwie zacząłem już jako nastolatek zaangażowany w Ruchu Światło-Życie, zwanym popularnie „Oazą”. Był to czas „zniewolenia umysłu” jak napisał Czesław Miłosz, a oaza była ruchem, który ten umysł wyzwalał i wyzwalał człowieka. To były decydujące lata, gdzie jak w tyglu i na ostrym ogniu bardzo trudnych doświadczeń ukształtowała się hierarchia wartości, której jestem wierny. Już nigdy nie godziłem się i nie godzę na zakłamanie oraz zniewalanie innych.
Nie potrafię stać obojętnie obok ważnych spraw, które dzieją się wokół mnie. Dlatego w 1979 roku nie miałem problemu z odczytaniem wezwania Jana Pawła II “Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Już wtedy czuliśmy jak zstępuje i odnawia… Dokładnie tak przyjmowałem to, co nastąpiło potem. Nie miałem wątpliwości jakiej postawy wymagał ode mnie
czas przemian początku lat osiemdziesiątych, a następnie czas stanu wojennego. Stanąłem zdecydowanie i bardzo konkretnie w szeregu tych, którzy pomimo zagrożeń i trudnych doświadczeń obalali mury.
Potem nadeszły zmiany przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych – koniec PRLu i początek wolnej Rzeczypospolitej Polskiej. To był również owoc mojego zaangażowania, moje zwycięstwo, mój sukces. Cieniem na tej satysfakcji kładzie się jedynie to, że wielu spośród moich przyjaciół z tamtych lat zapomniało o wartościach, które nami powodowały i o sztandarach, które ich wyniosły.
Dzisiaj też nie mam wątpliwości jakich postaw wymaga ode mnie i od nas obecny czas. I mam do siebie zaufanie.