Co wydarzyło się w Radzie Miejskiej w Bytomiu w kadencji 2014-2018?

Tło.

Po wygranych przez obecnego Prezydenta – już w pierwszej turze – wyborach, układ w RM był stabilny, a skuteczność rządzących przewidywalna. Kilkuosobowa opozycja prawie wszystko krytykowała, ale większość rady akceptowała proponowane rozwiązania. Jedynie kuluarowe rozmowy i opinie wskazywały na – delikatnie mówiąc – mały entuzjazm zaplecza władzy do sposobu i kierunków działań bytomskich decydentów.
Opozycją była właściwie jedynie grupa osób, które wcześniej odsunięto od władzy w wyniku referendum. Krytyce „wszystkiego” trudno zatem się dziwić.

Do góry nogami.

Wszystko wywróciło się do góry nogami, gdy część radnych zaplecza prezydenta utworzyła nowy klub w radzie i stanęła w szeregu z opozycją. Dlaczego tak się stało? Przedstawiam oczywiście moje, subiektywne zdanie na ten temat.
Wśród bytomskich decydentów nastąpił rozłam. Jego podłoże nie jest tutaj ważne. Różnica zdań była jednak na tyle duża, że dotychczas współrządzący rozstali się. Okazała się też na tyle poważna, że doprowadziła do faktycznej wojny między nimi. Stabilnie płynący dotąd statek zaczął nabierać wody, a część radnych zaczęła szukać drogi ratunku. Znajdowali ją w przejściu do opozycji, bo teraz ona uzyskała większość w Radzie i to wydawało się być bezpiecznym wyjściem.

I kto teraz jest winny?

Nagle, z dnia na dzień okazało się, że wszystko co dotychczas radni popierali było złe (!) Parafrazuję: Bytom stoczył się na skraj przepaści. Jest stolicą śmieci – „hasiokiem”, jak mówi się na Śląsku. Inwestorzy omijają Bytom z daleka. Zadłużenie i polityka finansowa doprowadziły do zagrożenia realizacji wielu zadań, w tym nawet do zagrożenia wypłat w jednostkach gminnych. Mówienie o spadku bezrobocia jest ściemą. Itd., itp.
Ale oni już nie byli winni. Przecież oni zaczęli to krytykować.
Teraz!

Teraz.

Teraz czytamy w sprawozdaniach niektórych radnych ile to ważnych dla mieszkańców spraw załatwili w tych mijających latach. Ile dobrego zrobili. Właściwie samo dobro.
To w końcu było dobrze, czy źle?
Pytam o to, co za obecną opozycją opisałem wyżej. Kto doprowadził do tej bytomskiej katastrofy, opisywanej w dzisiejszych atakach?
Odpowiem cytując fragment mojego stanowiska w sprawie referendum [poniżej zamieszczę cały mój tekst z listopada 2017r.].
Jeśli porównać Bytom do niebezpiecznie rozpędzonego pociągu, tak że lada moment grozi mu katastrofa, to ten pociąg pozwoliła rozpędzić większość w radzie. To większość dostarczyła paliwo, wprowadziła pociąg na niebezpieczne tory, dozwoliła na rozwinięcie niebezpiecznej prędkości i w dodatku pozwoliła mu jechać w złym kierunku, a dzisiaj twierdzi, że to sam maszynista. Dorośli przecież wiedzą, że torów, rozkładu jazdy i pary w kotły nie dostarcza maszynista. Są tu ważniejsi od niego.
Jeszcze dosadniej, ale i śmieszniej brzmi porównanie dzisiejszej sytuacji Bytomia do samolotu, któremu nadano kierunek i rozpędzono do przelotowej prędkości. Dzisiaj wielu z tych, którzy byli obsługą naziemną i nawigatorami tego lotu nagle twierdzi, że ten kierunek to niechybna katastrofa. Mało tego. Dzisiaj twierdzą, że oni teraz ten samolot w jednym momencie zatrzymają i zawrócą o 180 stopni! W jakiejś zwariowanej komedii się to zdarzyło, ale w rzeczywistości?
Nie. Nieeeeeee. Długo Bytom będzie zawracał, a prawdopodobnie jeszcze będzie kluczył zanim … i jeśli w ogóle ktoś wyprowadzi go na właściwą trasę.”

No, to jak to w końcu jest? Jest dobrze, czy jest źle?
Porównując Bytom z miastami, które w powszechnej ocenie odnoszą sukces trzeba oczywiście stwierdzić, że daleko Bytomiowi…..
Porównując Bytom z miastami borykającymi się ze swoją codziennością z takim samym mozołem i możliwościami oceniam, że nie odstajemy od większości śląskich miast. Wyróżnia nas jednak coś, co w tych podobnych miastach nie występuje w takiej skali jak w Bytomiu.
Z góry przepraszam za użyte sformułowanie, ale ma być krótko i dosadnie.
W Bytomiu zbyt wielu ważnych w publicznej dyskusji ludzi, jakby w amoku i bez refleksji sra publicznie w nasze wspólne gniazdo oraz kopie i gryzie na oślep. Mam wrażenie, że o potrzebie współdziałania, o sprzątaniu, porządkowaniu i budowaniu nawet nie myślą. Niestety.

Henryk BONK

Witam serdecznie wszystkich odwiedzających tę stronę.
W zakładce “Archiwum 2006-2013” znajdziecie niektóre informacje, zdjęcia i filmy pochodzące z tego okresu mojej działalności. Później nastał czas facebooka i nie aktualizowałem strony.

Do tego doszły zmiany techniczne i informatyczne. Nie jestem specjalistą od informatyki, więc proszę fachowców o łagodne traktowanie mojego opisu tej sytuacji. W każdym razie moja strona “zniknęła” na jakiś czas i tak ten etap właściwie zatrzymał się na 2013 roku.

Świeższe informacje znajdziecie na www.fb.com/HenrykBonk. Trochę informacji o mnie, o moich zainteresowaniach oraz zaangażowaniu w ważne lokalne sprawy można znaleźć w filmach opublikowanych pod adresem www.youtube.com/HenrykBonk

Po prostu: Ja.

Fundament.
Jestem chrześcijaninem.

http://archiwum.henrykbonk.pl/images/stories/o_mnie.jpg Całe swoje dorosłe życie aktywnie uczestniczę w wydarzeniach  społecznych i politycznych, które mają wpływ na życie mojego najbliższego otoczenia oraz wszystkich Polaków. Zawsze działam w oparciu o najszlachetniejsze wartości. Taką postawę w życiu publicznym realizuję i staram się ją upowszechniać. Dlaczego? Bo jestem chrześcijaninem.

 Po prostu ja.

Mieszkam stale na Śląsku, gdzie się urodziłem i choć właściwie nie zmieniałem miejsca zamieszkania, to przez zawirowania administracyjne mieszkałem już w granicach Powiatu Tarnogórskiego, w Radzionkowie, a obecnie w północnej dzielnicy Bytomia.
     Jestem absolwentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego. Wcześniej był jednak bardzo istotny w moim życiu etap studiów filozoficzno-teologicznych. Zanim ukończyłem studia prawnicze pracowałem jako robotnik w warsztacie elektrycznym, a następnie w biurze kopalni Powstańców Śląskich. Potem spróbowałem swoich sił jako prywatny przedsiębiorca, ale nie znalazłem w tym swojego powołania. Doskonale za to współpracowało mi się przed paru laty z przedsiębiorcami skupionymi w Bytomskim Forum Gospodarczym. Nie są mi więc obce problemy środowisk przedsiębiorców.
W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych byłem dyrektorem Biura Poselskiego i asystentem posła na Sejm RP – wiceprzewodniczącego Komisji Samorządu Terytorialnego naszego Parlamentu. Później byłem kierownikiem w jednej z bytomskich spółdzielni mieszkaniowych i pracownikiem samorządowym różnych szczebli. Zdobyłem też doświadczenie zawodowe w jednostkach gminnych związanych z gospodarką komunalną. Tworzyłem jedną z takich jednostek po restytucji powiatów w Polsce. Od 1999 roku kierowałem jednym z wydziałów w urzędzie powiatowym. Do podstawowych moich zadań należało zarządzanie ruchem na drogach powiatowych i gminnych oraz sprawy związane z transportem osób i rzeczy. W ramach swoich obowiązków zawodowych oraz jako reprezentant powiatu uczestniczyłem m.in. w przygotowaniu planów rozwoju sieci drogowej w Województwie Śląskim, transportu szynowego, planu rozwoju Międzynarodowego Portu Lotniczego “Katowice” w Pyrzowicach, w opiniowaniu planów zagospodarowania gmin i województwa.
Jako reprezentant Starosty Tarnogórskiego uczestniczyłem w działaniu Stowarzyszenia Gmin, Powiatów i Województw “Droga S11”. Stowarzyszenie wspiera samorządy i lobbuje za budową drogi ekspresowej S11, która ma połączyć Zachodniopomorskie, Wielkopolskę, Opolskie i Śląsk. Wspólnie z kierowanym przeze mnie wydziałem przygotowałem inicjatywę współpracy samorządów Województwa Śląskiego oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie przebiegu tej drogi na odcinku śląskim. Realizacja tej inicjatywy wraz z koncepcją przebudowy drogi krajowej łączącej Bytom, Chorzów i Katowice, to obok obwodnicy północnej i tzw. Becetki jedno z najważniejszych zadań drogowych, którego realizacja w znacznym stopniu zmniejszy ruch na ulicach naszego miasta.
Koordynowałem również przygotowanie wniosków powiatu o
dofinansowanie inwestycji drogowych z funduszy europejskich oraz z funduszu łagodzącego skutki restrukturyzacji górnictwa. Były to pierwsze takie dofinansowania związane z akcesem Polski do Unii Europejskiej. W pozyskiwaniu środków byliśmy wtedy jednym z najskuteczniejszych powiatów na Śląsku. Połowa z uzyskanych wtedy środków dotyczyła projektów, których przygotowanie koordynowałem. Uzyskałem też certyfikat kompetencji w tym zakresie.

     Od 16 października 2012 roku do sierpnia 2014 roku byłem Zastępcą Prezydenta Bytomia. Podlegały mi sprawy mieszkaniowe, drogowe oraz architektura i geodezja. To oczywiście w największym skrócie.

     Przy okazji jeszcze taka refleksja.
Jan Paweł II został wybrany na Stolicę Piotrową także 16 października. Dla mnie ma to jakieś szczególne znaczenie. Przede wszystkim w sensie zobowiązania do wierności wartościom, które były i są dla nas wspólne. Są jednak jeszcze inne okoliczności. Od września 1978 roku, a więc miesiąc przed wyborem Jana Pawła II, mieszkałem i studiowałem w Krakowie. Wieczór 16 października 1978 roku był tam oczywiście dniem wyjątkowym. Jedynym takim w całej naszej historii i nie tylko naszej. Polak, krakowski kardynał został papieżem. Pierwszym słowiańskim papieżem i po czterystu latach pierwszym nie Włochem na Stolicy Piotrowej. Na Wawelu uderzył “Zygmunt” i z wszystkich stron w kierunku centrum płynęła rzeka ludzi …….
I jeszcze kolejne obrazy. Pierwsza wizyta JPII w Polsce w 1979 roku i pierwsza wizyta Papieża Polaka w Krakowie. Znalazłem się w służbie porządkowej na lądowisku dla papieskiego helikoptera na krakowskich Błoniach. Podszedłem, uklęknąłem i ucałowałem jego pierścień biskupi …. Po trzydziestu latach klęczałem przy Jego grobie w podziemiach watykańskich i dotykałem chłodnej płyty nagrobnej …. On był i jest niezwykle ważny w moim życiu, jest obecny.
To nie tylko dygresja. To mocny element fundamentu, na którym starałem się i staram budować.

     Po wiceprezydenturze wróciłem do swojego poprzedniego miejsca pracy, skąd byłem urlopowany. Po zmianach organizacyjnych pełniłem tam funkcję naczelnika w wydziale zajmującym się gospodarką nieruchomościami.
Następnie przez rok pracowałem w spółce gminnej, a w połowie 2018 roku wróciłem do pracy związanej z drogownictwem.

     W okresie ostatnich kilku lat obok pracy zawodowej byłem członkiem rady nadzorczej dużej spółki utworzonej przez kilkanaście gmin, a następnie spółki powiatowej.

     Od 1990 roku, tj. od reformy administracji publicznej i powstania samorządu terytorialnego jestem radnym Rady Miejskiej w Bytomiu (poza latami 2002-2006). W trakcie dwu kadencji byłem przewodniczącym Komisji Komunalnej, a następnie przewodniczącym Komisji Regulaminowej. Z racji swojego doświadczenia szczególną uwagę i zaangażowanie poświęcałem sprawom komunalnym. Poznałem doskonale jak żyjemy i z jakimi wiąże się to problemami. Mam zaufanie do swojej wiedzy i doświadczenia. Potrafię ocenić jakość i wartość pracy, którą wykonują władze oraz pracownicy samorządowi. Potrafię też ocenić jakie działania władz skutecznie poprawiają sytuację mieszkańców i ich warunki życia, a które są tylko pozorne lub wręcz szkodliwe.

     Brałem udział jako ekspert NSZZ “Solidarność” Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej  w opiniowaniu projektu nowej ustawy o pracownikach samorządowych. W tej sprawie reprezentowałem również NSZZ “Solidarność” w pracach sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego.

     Jest jeszcze jedno bardzo ważne pole moich doświadczeń. To działalność w tzw. organizacjach pozarządowych, w stowarzyszeniach. Na tym poziomie w sposób szczególnie wyraźny widać potrzeby różnych grup społecznych i mieszkańców poszczególnych dzielnic. Stowarzyszenia często działają też w obszarach niedostępnych dla “urzędnika”. Właściwie organizacje pozarządowe wypełniają te obszary, gdzie działania innych instytucji i urzędów są niewystarczające lub po prostu niemożliwe. Stąd potrzebują bardzo konkretnego wsparcia władz samorządowych. Jestem założycielem i członkiem stowarzyszeń działających na rzecz społeczności lokalnej, w obszarze kultury i wspomagających przedsiębiorczość.

Fundament.
Jestem chrześcijaninem.

     Całe swoje dorosłe życie aktywnie uczestniczę w wydarzeniach  społecznych i politycznych, które mają wpływ na życie mojego najbliższego otoczenia oraz wszystkich Polaków. Choć właściwie zacząłem już jako nastolatek zaangażowany w Ruchu Światło-Życie, zwanym popularnie „Oazą”. Był to czas „zniewolenia umysłu” jak napisał Czesław Miłosz, a oaza była ruchem, który ten umysł wyzwalał i wyzwalał człowieka. To były decydujące lata, gdzie jak w tyglu i na ostrym ogniu bardzo trudnych doświadczeń ukształtowała się hierarchia wartości, której jestem wierny. Już nigdy nie godziłem się i nie godzę na zakłamanie oraz zniewalanie innych.
Nie potrafię stać obojętnie obok ważnych spraw, które dzieją się wokół mnie. Dlatego w 1979 roku nie miałem problemu z odczytaniem wezwania Jana Pawła II “Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Już wtedy czuliśmy jak zstępuje i odnawia… Dokładnie tak przyjmowałem to, co nastąpiło potem. Nie miałem wątpliwości jakiej postawy wymagał ode mnie
czas przemian początku lat osiemdziesiątych, a następnie czas stanu wojennego. Stanąłem zdecydowanie i bardzo konkretnie w szeregu tych, którzy pomimo zagrożeń obalali mury.
Potem nadeszły zmiany przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych – koniec PRLu i początek wolnej Rzeczypospolitej Polskiej. To był również owoc mojego zaangażowania, moje zwycięstwo, mój sukces. Cieniem na tej satysfakcji kładzie się jedynie to, że wielu spośród moich przyjaciół z tamtych lat zapomniało o wartościach, które nami powodowały i o sztandarach, które ich wyniosły.
Dzisiaj też nie mam wątpliwości jakich postaw wymaga ode mnie i od nas obecny czas. I mam do siebie zaufanie.